Złota zasada rytmu dnia to harmonia. Zbyt długie siedzenie odbiera nam wigor, ale z kolei narzucanie sobie wyczerpujących aktywności zaraz po ciężkim dniu pracy również potęguje zmęczenie.
Warto słuchać sygnałów płynących z ciała. Jeśli załatwiałeś dziś mnóstwo spraw na mieście, lepszym wyborem na wieczór może być ciepła kąpiel i książka. Jeśli jednak cały dzień pracowałeś zdalnie w domowym fotelu, spacer do parku świetnie dotleni głowę.
Stres stał się stałym towarzyszem współczesnego życia. Trudno go całkowicie wyeliminować, ale możemy zbudować rutynę, która łagodzi jego skutki.
Planując dzień, nie wpisujmy w kalendarz wyłącznie "zadań do odhaczenia". Potrzebujemy "okienek na oddech". Może to być 15 minut słuchania ulubionego podcastu podczas powrotu z pracy lub spokojne wypicie herbaty w ciszy kuchni.
Kiedy zamykamy służbowy laptop lub opuszczamy biuro, nasz organizm orientuje się, że może "odpuścić". Napięcie opada. Dlatego od razu po powrocie do domu warto dać sobie 20 minut na aklimatyzację w domowych warunkach przed podjęciem kolejnych działań.
Dla wielu osób krótka regeneracja (tzw. power nap) trwająca 15-20 minut potrafi zdziałać cuda. Ważne, aby drzemka nie przeciągnęła się w długi sen i by nie odbywała się późnym popołudniem, co mogłoby zepsuć sen nocny.
Zmień definicję relaksu. To nie musi być wyjazd do SPA. Relaksem jest świadome delektowanie się zapachem kawy, powolne przejście z parkingu do pracy zamiast biegu, czy kilka głębokich wdechów przy otwartym oknie. Szukaj mikro-momentów.